Cytrynowy igielnik powędruje do Stefana na język w lutym kolorem obowiązkowym jest właśnie kolor cytrynowy, mam nadzieję, że Danusia zaakceptuje to cudo a Stefan gładko przełknie. Baner do zabawy i gotowe.
I jeszcze mały kolaż cytrynowej pracy.
Co do samej cytryny to nie lubię po prostu i tyle jest zbyt kwaśna a witaminy C to w niej jak na lekarstwo. Jeśli zaś chodzi o zawartość witamin i minerałów to znam lepsze źródła i pozostanę im wierna. Tak więc cytryny u mnie w domu nie ma, no chyba, że pod postacią nalewki cytrynowej.
Kolor cytrynowy to już inna sprawa, jest obecny w moim domu w salonie mam cytrynowe ściany, ubrań w szafie brak. Chyba dlatego, że ostatnio zbyt często musiałam zakładać czarny i tak już zostało. Dziś krótko, a już niedługo mam dla was niespodziankę tymczasem się żegnam i do następnego postu.
Pozdrawiam cieplutko Monika:)
" Idź śmiało przez życie, miej wesołą minkę, łap szczęście za ogon i duś jak cytrynkę" z pamiętnika



